sobota, 5 grudnia 2015

Rozdział 1

Wszedł do pokoju. Wszystko było w jakiejś dziwnej mgle. Otworzył okno.
- Ktoś tu palił? - nienawidzi smrodu papierosów, a tym bardziej trawki. Pomyślał, że trafił mu się najgorszy współlokator na świecie.

***

-H-hej?- wymamrotał niski chłopak, wchodząc do pokoju.
-Cześć. Jesteś Kyungsoo, tak?
-Tak... Chyba tak... 
-Lu Han. Miło mi. Będziemy współlokatorami.
- Huh... M-mi chyba też... - powiedział, oddając uścisk dłoni. Potem położył plecak na podłodze i wypakował z nich masę książek. O dziwo, nie do nauki. Zwykłych książek.
-Co tam masz?- zainteresował się chłopak, mówiąc z lekkim chińskim akcentem.
- Uh... To książki... Które mam zamiar przeczytać... W ciągu tych dwóch miesięcy... - zaczerwienił się lekko. - Jeżeli chcesz, to mogę ci je... Pożyczać - dodał szybko.
-Mogę spróbować je czytać... Ale nie wiem, na ile je zrozumiem. Trochę trudno mi czytać hangul- uśmiechnął się nieśmiało Lu.
- Z chęcią ci pomogę! - wypalił Soo. - Oczywiście, jeżeli chcesz...
-Byłoby super- ucieszył się Chińczyk.-Nie myślałem, że poznam tylu miłych ludzi w Korei.
- Uh... Dziękuję... Ale... Nie wszyscy są mili... - dało się słyszeć krzyki. - O tym mówię.
-A tym co się dzieje?- mruknął.

***

Kiedy otworzył drzwi, ujrzał na jednym z łóżek chłopaka z ciemnymi włosami i oczami zrobionymi 'na pandę'. Położył swoje rzeczy i rzucił się na drugie łóżko.

***

Kris rozpakował się i położył pompony na swoim łóżku. Miał się oddać zamyśleniu, gdy drzwi wybuchły. Wybuchły, ale były całe.
-No heeej!!!
Popatrzył na chłopaka. Miał twarz jak mały elfik.
-Ummmm... Hej?
-Jongdae jestem! A ty?
- Kris...
- Ej, wiesz co?
- Hm...?
- Wypierdoliłem drzwi z zawiasów, ale są całe, miło mi!
- Aha... To fajnie.
- Ojej, ty też tańczysz????
- Tak...
- To myślę, że się zakolegujemy...!
- Byłoby wtedy zaje... - przerwały mu krzyki na korytarzu.

***

-Zajebistość weszła do pokoju- oznajmił drobny brunet z oczami mocno podkreślonymi linerem.
-Taaa, jakieś pół godziny temu- odparł szarowłosy chłopak leżący na łóżku.
-Jestem Baekhyun.
-Kai. Zapamiętaj lepiej to imię.
- Jasne, jasne... - powiedział wymijająco, wyjmując z torby jedną kosmetyczkę... Potem drugą... W sumie cztery. W ogóle nie zwracał uwagi na drugiego chłopaka. A co się nim będzie przejmował. Kolejny plebs i tyle. Zaczął się rozpakowywać.
-Więcej tego nie dało się zabrać?- prychnął Kai, patrząc na kosmetyczki. Fascynujące. Wziął jedną i rozpiął. Ukazała mu się cała kolekcja eyelinerów.
-Wow. Jesteś zboczeńcem, huh?
- Uh. Nie dotykaj tego - oburzył się chłopak, wyrywając drugiemu kosmetyczkę. - W ogóle nie dotykaj moich rzeczy. I dla twojej wiadomości: nie. Nie jestem zboczeńcem.
-Skąd mam wiedzieć, gdzie sobie wsadzasz te pędzelki?- na twarzy szarowłosego pojawił się kpiący uśmieszek.
- To na pewno nie jest twój interes. Ani nic, co jest ze mną związane. Możesz, więc poszukać sobie innych koleżków... Takich jak ty - powiedział ironicznie. Co za zjeb. Dlaczego właśnie z nim musi mieszkać w pokoju? Pokręcił głową z poirytowaniem. Nie miał siły na takich idiotów.
-Idź się ugryź- warknął.
-Ugryźć to mogę ciebie.
Lekko go go zamurowało.
- Co...?
- Twój poziom inteligencji powala. Jednak bym cię nie ugryzł... Jesteś zbyt...
- No jaki...
- Ob... - nie dane mu było dokończyć.
- Hej, jestem Suho, a ten obok to Xiumin... Jesteśmy z samorządu. Ja to przewodniczący na naszym roku, a on to wiceprzewodniczący. Jeżeli będziecie mieli jakieś zastrze...
-NIE CHCĘ MIESZKAĆ Z TYM GOŚCIEM! TO ZBOCZENIEC I...
-Kolega żartuje- uśmiechnął się Kai.
-Aha. Cieszę się, że się dogadujecie. To paaa~
- NIE. SUHO, TAK? SUHO, CZEKAJ! JA NIE MOGĘ Z NIM MIESZKAĆ... NO WEŹ, NIE BĄDŹ TAKI - wybiegł za nim na korytarz. Tamten przystanął w miejscu. Krzyki Baekhyun'a, ściągnęły chłopaków z pozostałych czterech pokoi.
-Co się tu dzieje?- zapytał cicho Kyungsoo. Lu Han obserwował wszystko niepewnymi oczami, aż napotkał czyjeś stalowe spojrzenie. Chłopak przed nim po prostu mroził wzrokiem otoczenie.
- Matko, musicie się tak drzeć? - zapytał chłopak-panda. Wyglądał jakby był zmęczony życiem.
- Pierwszy dzień i już się kłócą - wymamrotał Jongdae.
- A mnie to wszystko lata i powiewa, wesoło na jednorożcach~
-Boże, co za chaos- westchnął Suho.-Nie zmieniamy składów pokojowych. Nie pierwszego dnia. Spokojnie.
-JAK MAM BYĆ SPOKOJNY...
-Hej, wyluzuj- powiedział wysoki chłopak o przyjemnym, głębokim głosie. Baekhyun zamarł, patrząc na niego wielkimi oczami. - Ja mieszkam z narkomanem, więc wiesz - dodał, wskazując na chłopaka od jednorożców.
- Skoro już tak sobie stoimy może się zapoznajmy, hm? Jestem Jongdae. Dziki Jongdae. Albo Chen. Jak wolicie... - wiceprzewodniczący patrzył na niego maślanymi oczami. - A to jest Kris! - dodał. Panda spojrzał na wspomnianego chłopaka i szybko odwrócił wzrok.
-Jestem Luhan, a to Kyungsoo.
Wspomniany zarumienił się lekko, opuszczając wzrok.
-Kai. Ten krzykacz to Baekhyun i przepraszam za niego. Trochę się zdenerwował.
-Jak widać już mu przeszło- wysoki uśmiechnął się szeroko.-Jestem Chanyeol. Ten ćpun to Lay.
-Nie jestem ćpunem!- jęknął koleś od jednorożców.
- Mam na imię Tao... Ale w sumie i tak nie wiem po co wam to mówię. No nic - powiedział panda.
- Sehun - powiedział tylko ten ze stalowym spojrzeniem.
- No i fajnie. Ja i Xiumin mieszkamy na końcu tego korytarza. Jakby były jakieś problemy przychodźcie do mnie lub do niego.
- Uh... Ale tu drętwo. Idziemy na jakąś imprezę zapoznawczą? Albo coś? - powiedział Chen.
- Ah, właśnie. Dzisiaj o osiemnastej odbędzie się dyskoteka zorganizowana specjalnie dla klas pierwszych. Jak chcecie, to wpadajcie.
- Um, a gdzie?
- Na sali gimnastycznej - odparł Xiumin.
- Przyjdziesz? - zapytał Jongdae.
- Mhm... A ty?
- Jasne. Jeżeli nie chcę dzisiaj umrzeć będę musiał gdzieś wyjść - podczas rozmowy tej parki, inni zaczęli gadać ze sobą.
-Już lepiej?- dopytywał Chanyeol Baekhyuna.
-Tak... Tylko on mnie wnerwia.
-Wyluuuzuj. Nie musisz się z nim zadawać. Spoko.
-Jesteś fajny- zaśmiał się cicho niższy.
Luhan cały czas mierzył wszystkich wzrokiem. Szczególnie obojętnego Sehuna. Był fascynujący.
-Hej, mały, a ty czemu tak cicho siedzisz?
Kyungsoo popatrzył wielkimi oczami na Kai'a.
- Uh... Z-zawsze tak m-mam... - jąkał się Soo.
- Ale spokojnie... Przecież nie musisz się denerwować. Nie wierz temu palantowi od krzyków - powiedział, siadając pod ścianą. - Chodź, klapnij sobie.
W tym czasie energiczny Kris podszedł do znudzonego Tao.
-Hej młody, czemu jesteś taki smutny?
-Moje życie nie ma sensu...
-No weź przestań! Każde życie ma sens...
-Odejdź...
-Heeej, uśmiechnij się!
-Uśmiechnę się po śmierci...
- Ty to masz wesołe myśli...
Lay śpiewał sobie „Jednorożce, jednorożce na puchatych chmurkach... Chciałbym zobaczyć jednorożce... Odwiedźcie mnie jednorożce”, kiedy na kogoś wpadł. Zaśmiał się wesoło.
- Hihihi... Jesteś jednorożcem...?
-Nieee... Jestem przewodniczącym samorządu i nie możesz ćpać w szkole.
-Blablabla~
Xiumin zaśmiał się, patrząc na Suho. Co za kretyyni.
-Idę do pokoju poczytać...- szepnął Kyungsoo i zniknął. Luhan wciąż obserwował chłopaka o stalowym spojrzeniu.
- Jesssu, chłopie, musisz się tak na mnie patrzeć? Wyglądasz jak jeleń na polowaniu - powiedział w końcu.
- A tak w ogóle to o co wam poszło? - zapytał Chanyeol Baek'a.
-O wszystko. To straszny zboczeniec.
-Ummm...- Luhan pobladł. Nie potrafił znaleźć słów po koreańsku, miał w głowie pusto. Zaczął gadać więc po chińsku.-Przepraszam, nie chciałem cię denerwować, zastanawiałem się tylko, czy ty się kiedykolwiek uśmiechasz i...
- Zboczeniec? A co chciał niby zrobić?
- Ugryźć mnie...
- Przepraszam na chwilę...
Halo~ No już jestem w szkole... Kicia nie martw się... Tak... Jest dobrze... Nom... Pa pa... Też cię kocham... Paaa...
- Uh... Nie rozumiem... Możesz po mojemu. Proszę? - powiedział Sehun.
Luhan ukrył twarz w dłoniach.
-On mówi, że zastanawiał się, czy umiesz się uśmiechnąć. I przeprosił za denerwowanie cię- powiedział emopanda.
-Mówisz po chińsku.
-Jestem Chińczykiem, tak jak on. Ignorancie. 
- Po co mu to powiedziałeś? - zapytał Lulu, czerwieniąc się jak truskawka.
- Dlaczego miałby nie wiedzieć?
W tym czasie Baek dalej gadał z Chanyeol'em.
- Huh... Kogoś masz?
- Tak... Moja dziewczyna nie była za bardzo ucieszona, że tu przyjeżdżam. Koszykówka to moje życie i mimo tego, że ją kocham to... Muszę grać. A ty...? Masz kogoś?
-Nie. Raczej nie zamierzam w najbliższym czasie- Baekhyun poprawił grzywkę.-Miłość zamienia ludzi w bezmózgów.
Sehun patrzył na tego małego Chińczyka. Coś w nim było. Coś fascynującego.
Musiał uciekać. Fascynujący ludzie są źli.
-Pójdę... Do... Kyungsoo...- powiedział powoli Lu i zniknął za drzwiami.
- Uh. Boli mnie łeb! - jęknął nagle Lay.
- Nie dziwię się...
- Kim ty w ogóle jesteś... Nie czekaj. Ty nie jesteś tym jednorożcem?
-Nie, jestem przewodniczącym.
-Ooo... Garniturki i krawaty... Tak jest, panie Grey.
-Co ty jarałeś?
- Uh, sam nie wiem. Mój ziomeczek mi coś dał i wysłał do szkoły. To z kim mieszkam? Z tym wielkoludem?
- Taaak...
- To do zobaczenia, Chen...
- Narazie, Xiumin! Wpadnij na imprezę, bo będzie dziko z dzikim Jongdae!
(...
Co kurwa xDDDD ~Ree)

***

-Boże, tak totalnie się zbłaźniłem- jęknął Luhan, zamykając za sobą drzwi.
-Co się stało?- westchnął Kyungsoo, podnosząc głowę.
-Ja... Zapomniałem koreańskiego... I... 
- Stało się coś złego?
- Spytałem Sehun'a po chińsku, czy kiedykolwiek się uśmiecha...
- Ale on przecież nie zna chińskiego... Prawda?
- No nie zna... Ale Tao zna...
- Czekaj... A Tao, to który...?
- Uh... Ten chłopak, który cały czas jest smutny i ma makijaż jak panda.
- A, ok.
-I Tao mu to przetłumaczył...
-Oj...- Kyungsoo podszedł do niego i pogłaskał po ramieniu.-Był zły?
-Nie wiem.... Patrzył na mnie... Więc uciekłem.
Koreańczyk westchnął cicho.
-Będzie dobrze.
- A ty... Czemu tak nagle uciekłeś?
- Uh... Nie czułem się tam zbyt dobrze... I jeszcze ten Kai... Nie wiem... Nie przepadam za takimi ludźmi... Są tacy... Uh...
- Rozumiem. Co tam ciekawego czytałeś? - Luhan spojrzał na książkę, leżącą na łóżku.
-Ummm... "Piotruś Pan"...  Tłumaczone...- Soo zarumienił się trochę.
-Ale super! Czytałem to w Chinach- oczy chłopaka rozbłysły.-Pożyczysz mi ją potem?
-Jasne- uśmiechnął się nieśmiało Koreańczyk.

~~~~~~~~~
Pierwszy rozdział na Mikołajki. Taki prezent ode mnie i Ree. Wesołych Mikołajków!
~Yuu

1 komentarz:

  1. Mikołajki były trochę temu, ale się wypowiem.
    Więc, AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, czuję te pairingi, czuję tą akcję <3 CHCE JUŻ JE <3
    nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, bo już prawie nie mam czego czytać, a potrzebuje coraz więcej (uzależnienie) ^^
    Więc wenyyy i będę zaglądać i wenyyy <3

    OdpowiedzUsuń